24 lata temu Prezydentem Krakowa został GANGSTER o nazwisku Majchrowski.
Korzystając ze wsparcia swoich kolegów; Sędziów, Prokuratorów i różnorakich Prawników - zamienił Urząd Miasta Krakowa w organizację przestępczą!
Natomiast na Radnych miejskich wybierał sobie podporządkowanych osobników.
To było ordynarne pogwałcenie "trójpodziału władzy", bo w Krakowie "władza ustawodawcza", a więc Rada Miasta Krakowa do dziś jest podporządkowana Prezydentowi.
Po dziewiętnastu latach - działająca w Krakowie mafia przestępcza zdecydowała się spalić dowody własnej działalności i dlatego spalono Archiwum miejskie w Krakowie.
Przez 12 dni strażacy ani razu nie weszli do płonącego Archiwum z środkami gaśniczymi, ograniczając swoje działania do polewania dachu.
Co jakiś czas wchodził do płonącego Archiwum "strażak" i co.....?
Czy on przypadkiem nie podpalał kolejnych działów Archiwum?
Bo - jeżeli mógł spacerować wewnątrz budynku - to równie dobrze mógł zabrać ze sobą gaśnicę!
A dlaczego tego nie zrobił?
Ponieważ w Archiwum nie było okien - to WYSTARCZYŁO zamknąć wlot powietrza do każdego z budynków, a pożar uległby wygaszeniu w ciągu pół godziny!
Można też było podjechać pod każdy z "płonących budynków" z cysterną gazów gaśniczych (dwutlenek węgla, argon) i wpuścić do budynków.
Wtedy "pożar" zostałby zduszony w kilka minut!
Pewien Strażak powiedział mi, że na początku tego "pożaru" można było bez problemu wynosić dokumenty z działów, które jeszcze nie płonęły.
Choć usuwanie jeszcze nie płonących przedmiotów jest jednym z fundamentalnych kanonów pożarnictwa - to nie wykonano tego.
Po dziesięciu dniach wybito w murze dziury od strony wschodniej, by poprawić cug (ciąg powietrza) wewnątrz budynku i dla niepoznaki polewano spalone już dokumenty wodą.
Akcja spalenia Archiwum została dobrze przygotowana!
Zapewne od momentu projektowania nowego Archiwum.
W Łęgu - gdzie znajdowało się Archiwum jest największy w Krakowie przewiew na linii zachód - wschód, co obserwuję od kilkudziesięciu lat.
Po trzech latach rzekomego "śledztwa w sprawie spalenia Archiwum" SKORUMPOWANA PROKURATURA stwierdziła, że to "systemy gaśnicze najprawdopodobniej spaliły Archiwum".
I oskarżyła przykładowego frajera za "nie manie" "scenariusza pożarowego".
Nie wykonano ŻADNEGO testu działania zastosowanych systemów gaśniczych, ale z góry przyjęto, że gaśnice wywołały pożar a to, - że przez 12 dni nie był gaszony - nie ma dla Prokuratury znaczenia!
4 listopada 2025 roku przesłałem do Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego RP - Waldemara Żurka "Wezwanie do wszczęcia działań prawnych wobec organizacji przestępczej działającej w Krakowie".
Powołałem się w nim na przykład spalenia Archiwum miejskiego w Krakowie.
Nie mam wątpliwości - kim jest Żurek, ale takie wezwanie może być w przyszłości użyte przeciwko Niemu.
I nie zawiodłem się...
Żurek przesłał moje wezwanie do Prokuratury, którą oskarżam o działanie w strukturze przestępczej!
A ta zaczęła zbierać "haki" na moją osobę.
Dopóki Krakowianie się nie wkurzą i nie powstaną - to Naszym Miastem rządzić będą poststalinowscy gangsterzy!
PS
We wrześniu 2024 roku wybuchł pożar w magazynie hulajnóg przy ulicy Wodnej.
Palilo się tysiąc hulajnog i tysiąc zapasowych baterii.
Mimo, że baterie są wyjątkowo trudnymi do zgaszenia źródłami ognia - to pożar został ugaszony w 5 godzin!
Tymczasem stare - mocno zbutwiałe dokumenty w Archiwum miejskim przy ulicy Na Załęczu "nie potrafiono" zgasić przez 12 dni.
Przypomnę przy okazji, że na początku pożaru Jacek Majchrowski BEZCZELNIE KŁAMAŁ że zbiory zostały z zdigitalizowane!
Artur Łoboda |